Synoptycy mówią, że nadciąga...
wtorek, 5 stycznia 2021
sobota, 12 września 2020
ale kino!
Zapadał wrześniowy wieczór nad południowymi dzielnicami Moskwy. Krwistoczerwone promienie zachodzącego słońca już dawno ustąpiły miejsca ponurej szarości, a ulice powoli pustoszały. Nagle jednak, niemal znikąd, pojawiła się na Prospekcie Michałkowa kawalkada ciemnych samochodów. W jej centrum znajdowała się opancerzona półciężarówka na tablicach rejestracyjnych, których
próżno szukać w jakimkolwiek wykazie czy rejestrze. Pasażerowie tego
pojazdu ubrani od stóp do głów na czarno, skrywający oczy za ciemnymi
ray-banami, wyposażeni byli w broń automatyczną, która w Stanach
Zjednoczonych jest dopiero w fazie testów, a próba zapytania ich o
cokolwiek zapewne spotkałaby się z reakcją, przy której namiętny pocałunek Dementora
lub kopnięcie w piszczel Czarnoksiężnika z Angmaru są przednią rozrywką
na niedzielne popołudnie.
Kolumna tajemniczych samochodów przejechała dostojnie przez bramę prowadzącą do neoklasycystycznego gmachu, w którym mieści się siedziba Rosyjskiego Instytutu Filmów Fabularnych (w skrócie RIFF) i uformowała na dziedzińcu kształt pięcioramiennej gwiazdy. Dopiero po kilku minutach od zatrzymania się, z półciężarówki w otoczeniu uzbrojonych ochroniarzy wysiadł Prezydent Federacji Rosyjskiej we własnej osobie - Władimir Władimirowicz Włóż. Szybkim krokiem udał się do budynku, gdzie oczekiwali już na niego wszyscy członkowie RIFF, z prezesem Michaiłem Montażowem na czele.
Dalszy przebieg zdarzeń znamy dzięki ogrodnikowi zatrudnionemu w RIFF na umowę-koszenie, który podsłuchał przez okno rozmowę Prezydenta z władzami Instytutu oraz nagrał ją na dyktafon, a potem sprzedał całość do mediów. Nagranie to, znane odtąd jako "taśma Montażowa", osiągnęło zawrotne ceny na rynku rosyjskich tabloidów. I z niego dowiedzieliśmy się jak Władimir Władimirowicz ubolewał, że mimo iż Rosja jest światowym mocarstwem w wielu dziedzinach, gdy chodzi o sztukę filmową świat kojarzy ją właściwie tylko z kreskówką "Masza i Niedźwiedź". Tak dłużej być nie może! - miał oświadczyć Prezydent, podkreślając, że rosyjskie tradycje kinematograficzne są bogate, a kraj jest pełen utalentowanych twórców. Poza tym, to właśnie w Rosji wynaleziono przecież Czerwony Dywan, dlatego fakt pozostawania Rosji w tyle, gdy chodzi właśnie o nowoczesną sztukę filmową, jest szczególnym policzkiem dla Rosyjskiej Dumy oraz dla rosyjskiej dumy. A ponieważ gdy chodzi o honor środki finansowe w Rosji nie grają roli, z kolejnej limuzyny wysiadł Andriej Rublow - prezydent Rosyjskiego Autonomicznego Banku Udzielającego Nieoprocentowanych Ekonomicznych Kredytów (w skrócie RABUNEK) i wręczył Michaiłowi Montażowowi skórzaną walizkę pełną rubli o najwyższych nominałach. Na tym wizyta oficjeli się zakończyła.
Motywacja musiała być wyjątkowa, albowiem już tydzień później RIFF zwołał specjalną konferencję prasową, aby zaprezentować efekty swojej pracy nad poprawą wizerunku kinematografii rosyjskiej. Dzięki wejściówce otrzymanej od kolegi z koncernu medialnego Axel Springer Spaniel, mogłem osobiście uczestniczyć w tej konferencji, aczkolwiek przydzielono mi miejsce z nie najlepszą widocznością, bez możliwości zadawania pytań, a na pakiet konferencyjny składał się jedynie kieliszek wódki Witalija Wyborowa, bagietka Wołodimira Czosnkowa oraz ogórek z trzeciego kiszenia.
Prezes RIFF-u Michaił Montażow uroczyście powitał przybyłych, a następnie bezzwłocznie poinformował o rewolucyjnych zmianach w rosyjskiej kinematografii. Oto zostało powołane Stowarzyszenie Filmowców Innowacyjnej Nowoczesnej Kinematografii Sowieckiej (w skrócie SFINKS), na którego czele stanął niezwykle zasłużony rosyjski aktor Iwan McGregor. Po burzliwej owacji, właśnie McGregor przejął mikrofon i poinformował, że stowarzyszenie SFINKS podjęło szereg kroków w celu zmiany wizerunku rosyjskiego kina w świecie i odzyskaniu przez nie należnej pozycji.
- Stało się to, proszę państwa, naszym własnym staraniem - powiedział McGregor - Ale trzeba oddać sprawiedliwość, że pomogli nam nieświadomie nasi wro... przyjaciele zza Oceanu - Amerykanie. Oto bowiem, zupełnie przypadkowo, kilka dni temu Amerykańska Akademia Filmowa opublikowała szereg nowych wytycznych obowiązujących filmy, które starać się będą o nagrodę Oscara. Jest tam mowa o udziale mniejszości społecznych w procesie powstawania filmu. My także uważamy, że jest to właściwy i słuszny kierunek. Dlatego SFINKS podjęło współpracę ze Specjalną Komisją Układającą Nadrzędne Kryteria Społeczne (w skrócie SKUNKS) pod kierownictwem Timofieja Tęczowa. Przez ostatni SFINKS i SKUNKS owocnie kopu... znaczy kooperowały, udoskonalając amerykańskie oscarowe kryteria. I odtąd te wypracowane kryteria będą stosowane przy produkcji każdego rosyjskiego filmu, który - jak wierzymy - zawojuje sale kinowe na całym świecie.
Zebrani na sali dziennikarze wstrzymali oddech, oczekując na przedstawienie tych kryteriów. Na podeście pojawił się po krótkiej chwili Timofiej Tęczow z pozarządowej organizacji SKUNKS, otworzył 60-kartkowy zeszyt w linie i zaczął czytać od punktów:
1. SFINKS postuluje jak najszerszy udział mniejszości społecznych i narodowych w proces przygotowania i realizacji filmu. Dlatego zarządza się, aby w każdym filmie:
- odsetek osób z krajów byłego ZSRR wynosił nie mniej niż 25,78%
- odsetek osób z państw nadbałtyckich wynosił nie więcej niż 13,622%
- odsetek osób z zachodniej Ukrainy nie przekraczał 0,0001%
- odsetek osób LGBTQI+ wynosił nie mniej niż 69%
- odsetek wegetarian i wegan wynosił nie mniej niż 33% z zastrzeżeniem, że nie mogą oni pracować w kuchni i przy cateringu
- odsetek cyklistów wynosił nie mniej niż 5%, a jeśli przynajmniej połowa z nich jest zatrudniona przy efektach specjalnych i transporcie, wówczas 7,5%
- odsetek ekologów wynosił nie mniej niż 40,6%, a jeśli w tytule filmu występuje kolor zielony, wówczas nie mniej niż 20,3%
2. W kwestiach obsady pozostawia się wolną rękę reżyserowi, aczkolwiek zaleca się, aby:
- w filmach miłosnych i romantycznych przynajmniej jedno z pary kochanków było heteroseksualne
- w filmach wojennych, w roli przegrywających żołnierzy, obsadzać aktorów z państw położonych na zachód od Rosji, w szczególności państw których nazwa rozpoczyna się na literę P lub U, a kończy się na literę A
- w pozostałych gatunkach filmowych postuluje się, aby minimum 98% obsady stanowiły osoby religijne z wyznań chrześcijańskich zaczynających się na literę P lub K
3. Kwestie pozostałe. Nakazuje się, aby:
- każdy film liczył nie mniej niż 1917 sekund (z uwagi na doniosłe znaczenie tej daty w historii Rosji), co przekłada się na około 32 minuty
- pomiędzy 20 a 35 minutą w kadrze pojawił się przedstawiciel syberyjskiej mniejszości: Czukczów, Nieńców lub Ewenków. W wyjątkowych sytuacjach można go zastąpić Mongołem, ale wówczas musi on pozostawać na ekranie przez minimum trzy minuty i czternaście sekund
- w pierwszej godzinie filmu powinien pojawić się w kadrze karabin produkcji mołdawskiej
- podczas trwania filmu powinny zostać skasowane minimum dwa samochody produkcji rosyjskiej
- przynajmniej jeden z drugoplanowych bohaterów powinien nosić imię Władimir
- jeśli w filmie występują aktorzy o przekonaniach ateistycznych, do końcowych scen powinien dotrwać żywy maksymalnie jeden z nich
- podczas filmu słowo "niedźwiedź" powinno zostać odmienione przez minimum trzy przypadki
- minimum dwa razy bohaterowie powinni wspomnieć w dialogach o rosyjskim programie podboju Kosmosu (jeśli jest to niemożliwe ze względów artystycznych, np. akcja filmu rozgrywa się w średniowieczu, wówczas należy minimum trzy razy wspomnieć o imperialistycznych dążeniach Zachodu)
- umieścić w filmie scenę, gdy bohaterowie wypowiadają w myślach życzenie patrząc na spadającą z nieba czerwoną gwiazdkę
Po odczytaniu wszystkich kryteriów, Tęczowowi zaschło w gardle tak bardzo, że musiał przepłukać je dwoma litrami wódki Stolicznaja. W międzyczasie jego miejsce na mównicy zajął ponownie Iwan McGregor i poinformował, że te szczegółowe wytyczne to nie wszystko nad czym przez ostatni tydzień pracowało SFINKS. Przygotowano również konkretne scenariusze i plany produkcji szeregu filmów, którymi Rosja zamierza już wkrótce podbić świat. Ma to być prawdziwa ofensywa, niemal powódź rosyjskich produkcji, z każdego niemal gatunku filmowego. Ujawnione plany i tytuły brzmią naprawdę sensacyjnie i sprawiają, że ostrzą sobie na nie zęby nie tylko kinomani z całego świata, ale również niedźwiedzie z Czelabińska.
Ofensywa rozpocznie się od kinowych blockbusterów. Modna jest obecnie tak zwana fantastyka komiksowa, dlatego powołano do życia całe produkcyjne imperium, zwane Uniwersum Marwelowa, pod kierunkiem doświadczonego reżysera Konstantego Komiksowa. Wyprodukuje ono m.in. takie filmy jak: "Pułkownik Rosja", "Żelaznyj Czławiek", "Doktor Dziwago", "Czarna Wołga" i "Cud Dziewuszka".
To oczywiście nie koniec jeśli chodzi o fantastykę. Na motywach powieści J.R.R.R.R. Totolotkiena zostanie nakręcona trylogia "Władca Szerszeni" (pierwsza część: "Drużyna Szerszenia" na ekranach już w przyszłym roku, ostatnia - "Powrót do ula" w 2027 roku), na podstawie prozy Andrzeja Dyszkowskiego - "Niedźwiedźmin", a w oparciu o cykl Martina R.R.R.George'a - "Pleśń Lodu i Ognia" z udziałem rosyjskich i zagranicznych gwiazd.
Chociaż wszystkie te propozycje z pewnością przebije najpopularniejsza saga science-fiction, czyli "Zvezdne Bijatyki", która liczyć będzie dziewięć filmów, a finałowa odsłona: "Zvezdne Bijatyki IX - Niebołazow. Odrodzenie" pojawi się w kinach jeszcze przed upływem bieżącej dekady.
Nie będą zawiedzeni miłośnicy kina wojennego. Specjalnie dla nich pojawią się na ekranach kin filmy: "Szeregowiec Rusłan", "Czas apopleksji", "Łowca niedźwiedzi" i "Most na rzece Ob".
Natomiast prawdziwa gratka czeka fanów filmów akcji oraz kina policyjnego. Tutaj lista produkcji jest naprawdę długa: "Mad Maksym", "Uniwersalny sołdat", "Święci z Kazania", "Brudny Walery", "Zabójcza dłoń", "Człowiek ze złotym kałasznikowem", "Akademia milicyjna" (planowanych jest minimum osiemnaście filmów cyklu), "Milicjant z Beverly Hills", "Szklana muchołapka" oraz seria oparta na polskiej licencji: "Sobaki".
Zawsze chętnie przyjmowane przez widzów jest kino przygodowe. Dlatego zaplanowano szereg premier i w tej dziedzinie. Apetyt widzów powinny zaspokoić: "Miłość, szmaragd i rosomak", "Ucieczka z Sankt Petersburga", "Piraci z Kuryli: Klątwa Czarnego Kawioru" oraz wisienka na torcie, czyli przygody atrakcyjnej pani archeolog, które zaplanowane są na kilka odsłon. Pierwsza z nich: "Swietłana Jones i poszukiwacze zaginionej barki" już w tym roku, ostatnia: "Swietłana Jones i królestwo kryształowej ważki" być może jeszcze w 2028 roku.
Miłośników westernów zaspokoją "15:10 do Czelabińska" oraz "Dobry, zły i podchmielony", a fanów dramatów sądowych: "Dwunastu gniewnych proletariuszy" oraz "Czas mordowania". Nie wiadomo czy przyjmie się w Rosji gatunek znany jako horror, ale na wszelki wypadek rozpoczęły się już prace nad "Irkucką masakrą nożem do oprawiania jesiotra" oraz filmem "Złom w głębi lasu". Fanów historii miłosnych ucieszy "Bezsenność w Omsku", a gdy ktoś lubi nieco odważniejsze klimaty, wówczas powinien obejrzeć "Ostatnie tango w Leningradzie".
Dla nieco młodszych widzów przeznaczona jest komedia "Kirył sam w domu" oraz jej kontynuacja "Kirył sam w Moskwie". Nastolatki ucieszą się z ekranizacji cyklu o młodym czarodzieju. Pierwsza część "Walery Garncarzow i Kamień Fizjonomiczny" opowiadać będzie o poszukiwaniach substancji pozwalającej zamienić wodę w wódkę.
Każdy Rosjanin i nie tylko powinien obejrzeć monumentalną trylogię o przygodach Wodza Rewolucji. Filmy z tego cyklu będą nosić tytuły: "Lenin", "Lenin - Reaktywacja" oraz "Lenin - Rewolucje".
Innym ciekawie zapowiadającym się cyklem będą adaptacje kryminałów popularnej pisarki Agaty Kristowej. Zapowiedziano już produkcję trzech pierwszych, którymi będą "Śmierć na Jeniseju", "Morderstwo w Kolei Transsyberyjskiej" i "Dziesięciu małych Jakutów".
Na Rosję z nieco innej strony będzie można spojrzeć w świątecznej komedii "W krzywym lustrze: Witaj Dziadku Mrozie". Historie obyczajowe opiszą m.in. "Pokojówka z Archangielska", "Trzy billboardy za Soczi, Krasnodar", "Smażone zielone banany" i "Słodki październik". Z kolei perypetie oparte o zderzenia kulturowe i cywilizacyjne będzie można śledzić w filmach "Indianin w Wołgogradzie" i "Czukcza w Sankt Petersburgu".
Poinformowano również, że padł już pierwszy klaps na planie erotycznej produkcji "50 twarzy Earl Greya" opartej na kanwie opowiadania pewnego Polaka z Poznania, od którego zakupiono już licencję.
Pozostaje wreszcie cała grupa filmów, które - jak wierzą decydenci SFINKS-a - za kilkadziesiąt lat staną się absolutną klasyką kinematografii. Na pierwszy rzut do produkcji skierowane zostały: "Sokół moskiewski", "Nóż w jeziorze", "East Side Story", "Rękopis znaleziony w Chabarowsku", "Lawrence z Besarabii", "Mechaniczna jagoda kamczacka" oraz "Wschód – północny-wschód".
Po całej tej liście filmów, które wkrótce zawojują światowe kina, z sali padło pytanie, czy w całej Rosji wystarczy aktorów do obsadzenia ról w tych wszystkich produkcjach. Iwan McGregor z uśmiechem zapewnił, że nie ma się czego obawiać. W samej Moskwie działają trzy potężne agencje zajmujące się wyszukiwaniem i szkoleniem aktorów, dublerów i sobowtórów, a są one na tyle renomowane, że z ich usług w tym ostatnim zakresie niejednokrotnie korzysta sam Prezydent Władimir Władimirowicz Włóż.
12.09.2020 (20:05 czasu moskiewskiego)
piątek, 8 maja 2020
epidemia w czasach zarazy
Władimir Władimirowicz Włóż, prezydent Federacji Rosyjskiej
"Pragnę uspokoić wszystkich obywateli Rosji, że kryzys związany z epidemią opanujemy z całą pewnością przed końcem mojej sześćdziesiątej siódmej kadencji na stanowisku prezydenta Rosji"
Andrzej Kobza, prezydent Polski
"Nie będą nam tutaj się obce wirusy panoszyły i nie będą nam w obcych łańcuchach DNA mówiły na co mamy w Polsce chorować!"
Szibainu Otoszuya, premier Japonii
"Zapewniam kibiców z całego świata, że sytuacja jest pod kontrolą. Letnie Igrzyska Olimpijskie Tokio 2020, przełożone na 2021 rok, odbędą się zgodnie z planem w 2022 roku"
Ronald Tramp, prezydent USA
"Ponieważ dowiedziono, że Domestos unieszkodliwia wirusa, poleciłem dodać Domestos do wszystkich ujęć wody pitnej w całym kraju, rozcieńczony w proporcjach 1:3 (a w stanach, które na mnie nie głosowały 1:2). W ten sposób każdy wypije kilka litrów tej mieszanki i za chwilę nie będzie miał wirusa. A ja zlikwiduję pandemię w ciągu jednego-dwóch dni. Ha, jaki jestem mądry! A te wszystkie jajogłowe naukowce od miesięcy nie wpadły na takie proste rozwiązanie. Dlatego niniejszym delegalizuję WHO, a największe amerykańskie uniwres... uniresy... no, te... uczelnie, Stanford i Cambridge, zamieniam na fabryki olejku do opalania i balsamu brązującego. To mówiłem ja, najwybitniejszy prezydent w dziejach Stanów Zjednoczonych"
Kim Dzong Dos, przywódca Korei Północnej
"U nas żaden wirus nie występuje. U nas występuje tylko to, na co pozwolę. Ostatnio występował Steven, taki amerykański aktor, znany z tego filmu, w którym on tych wszystkich złych gości pozabijał"
Gill Bates, twórca koncernu MicroHard
"Stanowczo zaprzeczam, że dążę do depopulacji ludzkości. Gdyby ludzi było mniej, komu bym wtedy sprzedawał moje wspaniałe produkty: systemy operacyjne Doors XP, Doors Vista i Doors 10, oraz rewolucyjną przeglądarkę Internet Penetrator 6.9..."
Urban Hubercki, prezenter, prowadzący teleturniej "Miliarderzy"
"Ten wirus w końcu kiedyś odejdzie. Ale czy ostatecznie i definitywnie? Oto jest pytanie za milion..."
Grigorij Domow, lekarz, słynny diagnosta
"Wszyscy kłamią! Ta epidemia jest przesadzona. Przynajmniej połowa z tych przypadków, które są zdiagnozowane jako COVID-19, to tak naprawdę sarkoidoza. A pozostałe to zapewne toczeń"
Remigiusz Upał, pisarz
"Mogę zdradzić, że panująca epidemia będzie tematem przewodnim mojej najnowszej, sześćset siedemdziesiątej czwartej powieści. W niej mecenas Joanna Zmyłka powróci z emerytury, żeby przed Sądem Najwyższym oskarżać prezydenta Andrzeja Kobzę o nieparafowanie dokumentu o niepodpisaniu rozporządzenia o niewprowadzeniu stanu wyjątkowego. W tym czasie komisarz Wiktor Zrost będzie tropił ślady tajemniczej kontrabandy, która doprowadziła do zniknięcia z magazynów rządowych miliona jednorazowych maseczek wielokrotnego użytku"
Robert Prawandowski, piłkarz
"Moja żona mówi, że dieta pozbawiona laktozy, glutenu, cukru, pudru, jajek, soi, orzechów, nasion i kakao, w stu procentach zabezpiecza przed zarażeniem się tym wirusem"
Aleksander Zasadniewski, były prezydent Polski
"Siedzę teraz w Szwajcarii na kwarantannie i cały czas muszę się mieć na baczności. They tried to make me go to the rehab, but I said: No, No, No!"
Lukoil Niebołazow, rycerz Jedi, region środkoworosyjski
"Nie rozumiem ludzi, którzy narzekają, że muszą chodzić w maseczkach. Mój ojciec, Darij Waderow, przez większość życia chodził w masce i korona mu z głowy nie spadła..."
Martin R.R.R.R.R. George, pisarz fantasy, autor książki "Pleśń lodu i ognia"
"Winter is coming. This virus won't survive the winter"
Rupert Haubica, polski kierowca wyścigowy
"Ten wirus rozprzestrzenia się szybko, ale nie dość szybko dla mnie. Ostatnio wziąłem udział w wyścigu jeden na jeden z tym wirusem. I wiesz co? Zająłem zaszczytne drugie miejsce, a wirus był przedostatni!"
Mohammed ibn el-Falafel, mułła, przewodniczący szkoły koranicznej w Islamabadzie
"Ta epidemia to bombowa wiadomość! Przerzedzi trochę szeregi niewiernych, a wtedy my skolonizujemy Europę i utworzymy tam strefy pod islamskim zarządem powierniczym"
Jerzy Wilga, szarlatan, autor książki "Ukryte tilapie"
"Wirusa bardzo łatwo pokonać. Zalecam olej z tilapii, wlewy dożylne, trzy razy dziennie po piętnaście litrów. Do tego, osłonowo, witamina B12, B52 i AD/HD+K2, w dawkach po 200 gram na kilogram masy ciała"
Gromosław Bul-Komorowski, były prezydent Polski
"Ho ho ho, wracam ja ostatnio z polowania, ciemno już było, i nagle słyszę, że w krzakach coś szeleści. Podchodzę bliżej, proszę ja ciebie, a tam ten wirus siedzi i się szczerzy! Oczy miał wielkie, kły jak szpony i pazury ostre jak brzytwy. No to ja z fuzji mu między te oczy palnąłem, jak to się drzewiej robiło przy łowach na grubego zwierza, a on nic! Dalej patrzy się na mnie i rechocze! No to ja mówię, ho ho ho, bratku, nie ze mną takie numery. Jak wziąłem dwururkę, jak mu przysoliłem kolbą metalową w łeb, to aż mu się gwiazdki pokazały! A potem jeszcze raz i jeszcze, aż mu te ślepia zbielały, a na koniec sztylet mu wbiłem pod siódme żebro! Potem zawlokłem dziadostwo do domu i powiesiłem w ogródku, żeby skruszał. Żona może rosołku z niego nagotuje, albo dziczyznę jakąś przyrządzi"
Lou Cypher, satanista
"Do diabła z tym wirusem! Skaranie boskie tu mamy i bez niego, diabli nadali, nie trzeba nam więcej jakichś szatańskich wynalazków, jak Boga kocham!"
Zbigniew Tygrys-Młodowicz, seksuolog
"Należy przeprowadzić dogłębne analizy, jak ta pandemia wpłynie na seksualne zwyczaje ludzi. Najpierw przymusowa izolacja we własnych domach, potem uczucie ulgi, rozprzężenie, chęć nadrobienia utraconych okazji. Mogą się rozwinąć zupełnie nowe wzory seksualności, przypadkowe kopulacje, może nawet promiskuityzm..."
Bonobo (Pan Paniscus), szympans karłowaty
"W pełni zgadzam się z powyższą wypowiedzią pana profesora"
Piotr Tętnica, skoczek narciarski
"He he he, no co ja moge powiedzieć. No czasy są takie, że nikomu nie jest do śmiechu, he he he"
Walter Black, nauczyciel chemii, wytwórca metaamfetaminy
"You think that this virus is a danger? A guy opens his door and gets vaccine shot, and you think that of me? No! I am the danger. I am the one who knocks!"
Jurek Jęczmieniak, filantrop
"Wszystkim pozytywnie zakręconym ludziom mówimy "Siema!", ale wirusowi mówimy "Nara!". A już za rok spotykamy się na najbardziej za-za-zarąbistym festiwalu świata, kiedyś Stacja Stockwood a teraz Rok and Pol, w skrócie Rokpol, jak ten se-se-ser! Zbieramy pieniążki dla wszystkich dzielnych służb medycznych i pamiętajcie: gramy do końca epidemii i o jeden dzień dłużej!"
Tentin Quarantino, reżyser amerykański
"Zapraszam wszystkich fanów moich filmów na najlepszą kwarantannę w moim namiocie. Zrobimy sobie maraton filmowy jakiego nie przeżył nikt! Aż zaleje nas krew!"
Martyn Zenoniuk, wokalista, lider zespołu "Akces"
"Przez ten wirus, ten wirus paskudny, oszalaaaaaałem..." (w tym momencie połączenie telefoniczne się urwało; gdy próbowałem oddzwonić, zgłaszała się automatyczna sekretarka Centrum Terapii Nerwic w Mosznej koło Opola"
Batman, człowiek-nietoperz
"Teraz już wiecie, jak wygląda prawdziwa zemsta nietoperza, ha ha ha!"
Lance Awesome, kolarz amerykański
"Przeszedłem siedemnaście testów na koronawirusa i wszystkie negatywne. Z moim doświadczeniem w oszukiwaniu testów to naprawdę pestka!"
David Igrecke, tropiciel spisków
"Nie ma żadnej pandemii i żadnego wirusa! Chodzi o to, żebyśmy siedzieli w domach, a w tym czasie będą stawiane maszty technologii 11G, która usmaży nam mózgi i o to im właśnie chodzi. Im, czyli starożytnej kosmicznej rasie Gadzilian, do której należą: angielska królowa, były prezydent USA Jerzy Dablju Krzak oraz prezenterka "Fuck-tów" Justyna Sasanke. Gadzilianie, którym przewodzi okrutny Gadzilla, czerpią życiową energię z ludzkości, a ich przysmak to usmażony na miękko ludzki mózg. Dlatego strzeż się, ludzka raso, i czym prędzej powstań z polan!"
Dariusz Pax Golonko, były dziennikarz, youtuber
"Ja tylko mówię jak jest. A jest źle"
Sebastian Śledziel-Bagietka, lider kapeli góralskiej
"Przez tę epidemię jest totalny zastój w branży koncertowej, nie zarabiam od trzech miesięcy. Jak tak dalej będzie, to pójdę boso, pójdę boso, pójdę boso..."
Mściwój Leszek Syć, arcybiskup
"Pandemia jest karą za dżender, ekoterroryzm i cykliczne pedałowanie cyklistów pedałów"
Arnold Weissenigger, były aktor, kulturysta, gubernator Palifornii
"Hasta la vista, baby! I'll be back when the virus is gone!"
Pablo Koalio de Zołza, pisarz, autor książki "Na progu sklepu Biedry usiadłem i płakałem"
"Jeśli jest epidemia, to znaczy że ludzie chorują. A jak ludzie chorują, to nie są zdrowi. Gdy choruje bojownik światła to jego światło jest zamglone, ale dopóki ono się tli, to nie zagaśnie. Gdy nie masz lekarstwa, to nie wyzdrowiejesz. Ale jeśli masz w sobie światło, to wirusowi tam w środku jest jasno"
Iwan Muminin, mieszkaniec podmoskiewskiego Domodiedowa
"Mój oddech unieszkodliwia wirusy w promieniu szesnastu metrów, ponieważ zawiera w sobie 70-procentowe stężenie czystego spirytusu. Wynajmuję swoje zdolności do odkażania domów i pomieszczeń biurowych. Przyjmuję płatności w rublach, dolarach i angolańskich kwanzach"
Biedronka, owad handlowy pochodzenia portugalskiego
"Jak pandemia to uciekaj od Lidla, od Lidla, bo wirusy są tam, ram pam pam pam. Jak pandemia to u mnie kup więcej, kup taniej, bo tylko u mnie bezpiecznie tak"
Zbyszek, uporczywie bezrobotny z Mińska Mazowieckiego
"Tak nam się znudziła ta kwarantanna, że wraz ze szwagrem i sąsiadem zorganizowaliśmy otwarcie sklepu po epidemii. Wzięliśmy tylko rzeczy niezbędne do codziennego funkcjonowania, a jak potem sprzedaliśmy po nich butelki i puszki to nam się zwróciło nawet za łom i maseczki"
SARS-CoV-2, wirus
"Jak każdy uczciwy złoczyńca, tak i ja gram fair. Atakuję ludzi według jasnych i przejrzystych reguł. Jeśli ktoś obejrzał wszystkie odcinki "Mody na sukces" albo jest w stanie wysłuchać do końca dowolną piosenkę zespołu Enej, może być pewny, że go nie zainfekuję. Taki ktoś i beze mnie ma w życiu wystarczająco dużo problemów"
08.05.2020 (13:17 czasu moskiewskiego)
wtorek, 28 kwietnia 2020
radzieccy uczeni i wynalazcy (odcinek 1.)
Urodził się na terenach obecnej Gruzji, wówczas zajmowanych przez Związek Radziecki. Był nieślubnym dzieckiem bogatego plantatora herbaty z okolic Batumi, który wdał się w przelotny romans z wokalistką przebywającego akurat na tournee w Rosji polskiego zespołu Alichłopki.
Młody Wasyl, wbrew tradycjom rodzinnym (gdzie każdy z dziada pradziada uprawiał herbatę), postanowił zostać wybitnym szefem kuchni. Zaraz po ukończeniu szkoły powszechnej wyjechał na praktyki do restauracji słynnego chefa Adalberta Amarowa w Soczi. Nocami obierał ziemniaki i kroił rzodkiewkę wierząc, że ciężką pracą osiągnie to samo, co jego mistrz i zostanie wybitnym kucharzem. Praktyka była darmowa, dlatego aby zdobyć środki na utrzymanie, Wasyl zatrudnił się też w warsztacie samochodowym.
Pewnego upalnego popołudnia rozebrał na części starego Moskwicza 408, a na jego kratce od chłodnicy ułożył kiełbasę, którą przyniósł sobie na obiad. Jednak zmęczony, po nieprzespanej nocy (gdy chef Amarow kazał mu przyrządzić przegrzebki ze ślimaka brzuchonogiego), położył się i zdrzemnął. Gdy się obudził, słońce już zaszło za horyzont, a zdumiony Wasyl zauważył, że kiełbasa na kratce od chłodnicy została idealnie wysmażona. Przez kolejne miesiące w tajemnicy doskonalił swoje odkrycie. Wiele lat później Wasyl Grilow spełnił swoje marzenie i został szefem kuchni w petersburskiej restauracji "Bielija Nocz". Jednak do historii przeszedł za sprawą swojego największego wynalazku, który po dziś dzień nosi jego nazwisko. KIEŁBASA GRILOWA.
sobota, 7 marca 2020
królewski wirus
I zaledwie następnego dnia po powzięciu tego postanowienia okazało się, że nie jest to przypadek. Tego dnia po raz drugi w trakcie mojego pobytu w Rosji dostałem cynk od zaprzyjaźnionego dziennikarza koncernu medialnego Axel Springer Spaniel. Dostałem od niego również potas, hel oraz beryl, niemniej jednak najważniejszy był ten cynk. Dzięki niemu dowiedziałem się, że na Kremlu odbyła się dwa tygodnie temu supertajna narada w związku z epidemią koronawirusa. Nie tylko nie wpuszczono na nią dziennikarzy, ale nawet nie poinformowano ich o niej. Wspomniany reporter Axel Springer Spaniela dowiedział się o niej nieformalnymi kanałami. Od tego czasu jednak kanały te zostały zalane nieczystościami i szlamem, dlatego pozostało mi jedynie przekupić jakiegoś wysokiego urzędnika rosyjskiego Ministerstwa Zdrowia i Choroby. Okazało się to nadzwyczaj prostym zadaniem. Wystarczyły dwa litry wódki Stolicznaja, cztery litry grzanej whisky z lodem oraz długopis z naniesionym planem moskiewskiego metra w skali 1:1. W ten sposób uzyskałem kontakt do podsekretarza stanu w Ministerstwie.
Na spotkanie ze mną umówił się w motelu na obrzeżach Moskwy, wynajmującym pokoje na sekundy. Ubrany był w kombinezon ochronny oraz w maseczkę przeciwwirusową, jednak nie z obawy przed zarażeniem się, ale przed zdemaskowaniem. A potem opowiedział mi takie rewelacje, od których ścina się białko i wiesza się żółtko...
Owa supertajna narada na Kremlu, o której wspominał dziennikarz Springer Spaniela, miała charakter najwyższej wagi państwowej. Zorganizował ją osobiście Minister Do Spraw Sytuacji Nadzwyczajnych - Kirył Kryzysow, wraz z gronem najbardziej zaufanych współpracowników, znanych jako Brygada Kryzysowa. W naradzie uczestniczyło kilkudziesięciu lekarzy, naukowców i polityków, a przewodniczył sam Władimir Władimirowicz - Prezydent Federacji Rosyjskiej. On też jako pierwszy zabrał głos, stwierdzając, że w Rosji jako kraju ucieleśniającym idee przymierza robotniczo-chłopskiego wszystko, co jest związane z koroną od ponad stu lat nie ma racji bytu, i tak też powinno pozostać w przypadku koronawirusa.
Niemniej jednak dostrzeżono, że zagrożenie przekracza możliwości Ministerstwa Do Spraw Sytuacji Nadzwyczajnych. Dlatego reaktywowana została Rosyjska Ogólnokrajowa Komisja Specjalna Anihilująca Niebezpieczne Alergeny (w skrócie: ROKSANA). Na jej czele ponownie stanęła dyplomowana pielęgniarka - siostra Kara Mazow. Kirył Kryzysow zapewnił również, że sytuacja jest pod kontrolą, a Rosjanie są bezpieczni, gdyż medycyna rosyjska stoi na najwyższym światowym poziomie. I natychmiast wdrożono odpowiednie zalecenia, aby cała Rosja stała się "strefą wolną od COVID-19".
Na efekty nie trzeba było długo czekać. Już tydzień po tej naradzie, ROKSANA zgłosiła Prezydentowi, że jako pierwsza na świecie wyprodukowała szczepionkę przeciw koronawirusowi. Za ten medyczny sukces odpowiadają dwaj wybitni rosyjscy naukowcy: doktor Grigorij Domow z prywatnej kliniki w Plejnsborowie pod Moskwą, oraz doktor Dawid Piaskoburzow z biochemicznego laboratorium RusBAC. To nie jest zresztą pierwsze takie osiągnięcie i nie pierwsze pacaneum tego utalentowanego duetu. Domow i Piaskoburzow wynaleźli wcześniej antidota między innymi na takie choroby jak: gorączka zachodniego Jeniseju, ospa wieczna, ćwierćpasiec, wirusowe zapalenie wątroby typu G, zapalenie mózgu St.Petersburg, sołdatoza (choroba sołdatów), gorączka krwotoczna krymsko-kongijska, juma (czyt. "dżuma"), pierzaste zapalenie mózgu i cholera wie co jeszcze...
Chociaż faktycznie, szczepionka na koronawirusa była najtrudniejszym z dotychczas postawionych przed nimi zadań. Problemy pojawiły się już na etapie pozyskania wirusa do dalszych prac. Tu na szczęście nieoceniona okazała się pomoc jednej z Drużyn Bakteriobójczych (w skrócie DrużBa) - czyli ekip wolontariuszy-ochotników, które od czasu ostatniej epidemii odry przeczesują kraj w poszukiwaniu niebezpiecznych drobnoustrojów. I właśnie jedna z DrużB, pod dowództwem dzielnego myśliwego Iwana Forresta Ardanowa, w rekordowo szybkim czasie odnalazła koronawirus ukrywający się w leśnej gęstwinie pod Semipałatyńskiem. Najpierw przy użyciu specjalnej siateczki na kiju (dostarczonej Drużynom przez Rosyjskie Stowarzyszenie Lacrosse'a) zagarnięto wirus, zagrzebany w runie leśnym, wciśnięty pomiędzy drewno i łyko. Następnie, przy użyciu tablicy biało-czarnej (dostarczonej Drużynom przez ROKSANĘ) , komisyjnie stwierdzono zgodność napotkanego wirusa z wirusem wzorcowym. Wreszcie, po stwierdzeniu zgodności, wirus został ogłuszony uderzeniem w głowę specjalną pałką (dostarczoną Drużynom przez Stowarzyszenie Honorowych Kibiców Klubu Lokomotiw Moskwa) i w warunkach sterylnych, trzecią klasą Kolei Transsyberyjskiej, przetransportowany do laboratorium RusBAC.
Tam do działania przystąpili dr Domow i dr Piaskoburzow. Najpierw pozbawili wirusa zjadliwości i zdolności kombinacji, rekombinacji oraz mutacji i permutacji. Posypując wirusa kapsaicyną doprowadzili do rozpadu kapsydu wirusa. Następnie przez nos wyizolowali z niego jądro atomowe i atom jądrowy. Potem zaczęto namnażać wirusa w zarodkach jaj kaczych klasy wagowej M. W międzyczasie otwarto systemy banków komórkowych, z których pozyskano linię komórek pierwotnych z wątroby koczkodanów nadobnych. Późnej pozostało już tylko przeprowadzenie inaktywacji propionolaktonem przy użyciu ultrawirowania gradientowego w ciągłym procesie przepływowym, a następnie oczyszczanie, zatężanie i liofilizowanie, aby szczepy atenuowane nie rewertowały do eksprymowanych determinantów antygenowych. Gotowy produkt można było wtedy połączyć z pozostałymi składnikami i tu zaczęły się schody.
Receptura zakładała, że skuteczna szczepionka będzie się składać z inaktywowanego wirusa, wody królewskiej oraz alkoholu. Kluczem było odnalezienie właściwych proporcji połączenia tych trzech składników. Jako królika doświadczalnego wykorzystano mieszkańca podmoskiewskiego Domodiedowa - Iwana Muminina, człowieka który z niejednej gorzelni okowitę pił. Ów ochotnik dobrowolnie przyjmował produkty reakcji chemicznych wymieszanych w różnych proporcjach, a naukowcy obserwowali rezultaty. Niezbędne było wykonanie 38 prób zanim uzyskano idealną szczepionkę na koronawirusa. W ten sposób, oprócz koronawirusa, Iwan Muminin uodpornił się również na SARS, MERS, TORS, WARS, PERS, MORS, PIRS oraz szesnaście innych wirusów, w tym dziewięć nieznanych jeszcze nauce.
Kolejnym krokiem było podanie gotowej szczepionki mieszkańcom Rosji. Ponieważ jest ona w postaci płynnej (podobnie jak szczepionka na chorobę Meinego-Hedina) i nie wymaga wstrzykiwania do krwiobiegu, zadanie okazało się proste. Szczepionkę rozcieńczono w trzech najpopularniejszych rosyjskich wódkach i w ten sposób, w ciągu zaledwie trzech dni, zaszczepiono całą populację Rosji, włącznie z kobietami, dziećmi i zwierzętami domowymi. Niektórzy z obywateli przyjęli szczepionkę w takim stężeniu, że uodpornione na koronawirusa będą jeszcze ich praprawnuki wraz z pokrewieństwem do szesnastego stopnia.
Zanim jednak szczepionka zacznie działać, ROKSANA podjęła szereg innych działań zapobiegawczych i prewencyjnych.
- Zamknięto granice lądowe, morskie, powietrzne i podziemne z krajami ościennymi.
- Odwołano imprezy masowe, na których spodziewano się powyżej 617 285 ludzi.
- Otwarto radzieckie magazyny wojskowe z czasów "zimnej wojny" i wyciągnięto stamtąd maski przeciwgazowe typu IP-5 wraz z pochłaniaczami, które służyć będą jako substytut maseczek przeciwwirusowych, których deficyt obserwuje się ostatnio nawet w rozwiniętych krajach cywilizacji zachodniej. Od poniedziałku w takich maskach będą mieć obowiązek przychodzić do pracy wszyscy urzędnicy administracji państwowej, oraz firm prywatnych zatrudniających więcej niż trzy osoby.
- Na otwartych wodach uziemiono pancernik "Potiomkin", który miał zamiar wpłynąć do portu w St. Petersburgu, gdyż na jego pokładzie znajdował się marynarz, który miał w zębie koronę i to wzbudziło podejrzenia załogi co do jego stanu zdrowia.
- Wreszcie, opracowano szczegółową instrukcję mycia rąk, gdyż to działanie w największym stopniu zapobiega przenoszeniu się wirusa z człowieka na człowieka.
Instrukcję napisała osobiście siostra Kara Mazow, która posiada specjalizację z antyseptyki i proseptyki.
1. Przede wszystkim należy pamiętać, że ręce myjemy przez mniej więcej taki okres czasu, jaki jest wymagany do przeczytania trzech rozdziałów "Zbrodni i Kary" Dostojewskiego.
2. Przystępując do mycia rąk trzeba je przede wszystkim spłukać ciepłą wodą w ilości 6 litrów na każdy centymetr kwadratowy naskórka nabłonkowego. Rekomendowane przez ROKSANĘ mydło to mydło "Piłat", produkcji palestyńskiej, na licencji rzymskiej. Można również wykorzystać rafinowany roztwór oleju z myszy, znany pod nazwą handlową "MausOleum"
3. Następnie należy pobrać tyle mydła, aby pokryć całą powierzchnię obu dłoni, korzystając ze wzoru: 2 centymetry sześcienne na każde 1,5 centymetra kwadratowego naskórka, podzielone przez pierwiastek ze średnicy środka dłoni pomniejszonej o kąt zakrzywienia linii papilarnych wyrażony w radianach.
4. Preparat powinien znajdować się w dozowniku na mydło w płynie lub pianie z pompką, wykonane ze stali damasceńskiej o granicy plastyczności minimum 345 N/mm2 oraz współczynniku sprężystości pomiędzy 200 a 220 GPa, gdyż tradycyjne, ciągle wilgotne mydło w kostce stanowi doskonałe miejsce na rozwój wirusów.
5. Mając już rozprowadzony preparat, należy pocierać dłonie jedna o drugą, wykonując okrężne ruchy. Następnie prawą dłoń powinno się pocierać grzbietem lewej dłoni i odwrotnie. Następnie należy namydlić wierzch lewej dłoni, kciukiem oraz palcem serdecznym dłoni prawej, a później środkowy odcinek palca wskazującego dłoni prawej należy namydlić zewnętrzną stroną palca pierścionkowego dłoni lewej.
6. Kolejny punkt dotyczy kciuków, które zazwyczaj są pomijane, a wystarczy jedynie objąć dłonią kciuk przeciwnej ręki i obracać ją wokół palca, pocierając dokładnie naskórek, aż do wyraźnego wyczucia znajdujących się pod spodem kości.
7. Kolejny, siódmy etap jest dość przyjemny i stanowi końcowy, masujący punkt wcierania mydła w dłonie. Ruchem obrotowym należy bowiem pocierać do przodu i do tyłu opuszki palców osoby płci przeciwnej, myjącej ręce przy sąsiedniej umywalce. Jeśli mamy nadal trochę czasu, można zacząć pocierać mydłem do przodu i do tyłu inne części ciała wzmiankowanej osoby.
8. Wycieramy dłonie ręcznikiem papierowym o stopniu pochłaniania wilgoci co najmniej 11,7 centymetra sześciennego pary wodnej na milimetr kwadratowy ręcznika, chyba że ręcznik jest trójwarstwowy, wtedy wystarczy 8,4 centymetra sześciennego. Rekomendowane przez ROKSANĘ są ręczniki marki "Lisica Tornado".
9. Zużyte ręczniki papierowe wyrzucamy do pojemnika w kolorze kości słoniowej, z charakterystycznym symbolem i napisem "BIOHAZARD", skąd zostaną one zabrane przez wyspecjalizowane służby i zutylizowane na poligonie atomowym pod Archangielskiem.
ROKSANA wyraża przekonanie, że ścisłe stosowanie się do podanych wytycznych, pozwoli w prosty sposób uchronić się przed zachorowaniem tak na COVID-19, jak i inne popularne o tej porze roku choroby wirusowe.
Wracając z tajnego spotkania z podsekretarzem stanu w Ministerstwie Zdrowia i Choroby, na przystanku trolejbusowym natknąłem się na znajomą postać.
- Ach, to przecież pan Pablo Koalio de Zołza - zdziwiłem się na jego widok
- Witaj, mój drogi przyjacielu! - krzyknął pisarz na mój widok, po czym kichnął siarczyście, przetarł nos dłonią, a następnie wytarł ją o poręcz pojazdu, do którego właśnie wsiedliśmy
- Czy mistrz nie obawia się koronawirusa? - zapytałem ostrożnie
- Bynajmniej, mój przyjacielu z Polski, bynajmniej! - odrzekł zdecydowanie - Widzisz, żaden bojownik światła nie może obawiać się przyziemnych ograniczeń zdrowotnych. Albowiem kto jest zarażony ten jest chory. Ale światło wewnętrzne wciąż w nim się tli, a ma ono moc potężną, moc tłamszenia wirusów, których pochodzenie jest ziemskie, a siła słaba. Jedna jest bowiem tylko moc, która dorównuje mocy światła. A jest to moc miłości. I to jest moje przesłanie na te trudne czasy dla świata: miłość, mój przyjacielu, miłość w czasach zarazy.
07.03.2020 (14:13 czasu moskiewskiego)
piątek, 22 listopada 2019
ekologiczne mocarstwo
Rosja nie słynęła dotąd ze szczególnej wrażliwości na sprawy związane z ochroną naturalnych zasobów naszej planety. Wręcz przeciwnie - w powszechnej opinii jest to mocarstwo, które nie szanuje nie tylko swoich obywateli, ale również przyrody. Eksploruje bez opamiętania surowce naturalne, traktując je jak element polityki i wpływu na inne kraje, a rozbuchany przemysł ciężki zatruwa powietrze, wodę i glebę. Wizerunku Rosji nie poprawiła również największa w ostatnich latach impreza sportowa w tym kraju - Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi w 2014 roku. Pomimo faktu, że na ich organizację wydano rekordową kwotę 51 miliardów dolarów, nie zadbano przy tym o ochronę środowiska. Naruszono unikalny ekosystem, drogami przecięto ścieżki migracyjne niedźwiedzi, wycięto ogromne połacie unikalnego drzewostanu, przepłoszono ptactwo i ryby. Nie zapominajmy również, że wiele zwierząt zapadło w sen zimowy, a skumulowane w ostatniej chwili prace budowlane z pewnością nie ułatwiały im odpoczynku. Doszło nawet do głośnego (nomen omen) incydentu, gdy hałasy buldożerów obudziły pewnego świstaka. Wściekły, że przerwano mu sen, świstak (znany ze swoich talentów w zakresie meteorologii) w odwecie przepowiedział organizatorom igrzysk trzy tygodnie wiosny. Ale wtedy władca z Kremla przepowiedział świstakowi trzydzieści lat łagru i gryzoń musiał dać za wygraną.
W najbliższych latach Rosję czekają kolejne wielkie wydarzenia sportowe - Mistrzostwa Świata w siatkówce w 2022 roku, oraz Mistrzostwa Świata w hokeju na lodzie rok później. W obliczu tych wyzwań, rosyjscy decydenci postanowili zrobić wszystko, aby zmienić ten niekorzystny wizerunek Rosji, gdy chodzi o ochronę środowiska. W tym celu, 7.listopada w Moskwie powołano do życia Kongres Ochrony Środowiska, Czystości i Utrzymania Ładu (w skrócie: KOŚCIUŁ). Data została wybrana nieprzypadkowo, ponieważ dzień ten jest rocznicą wybuchu Rewolucji - jak sama nazwa wskazuje - Październikowej. Według planów założycieli Kongresu, od teraz data ta ma również kojarzyć się z nową inicjatywą i utrwalić w pamięci Rosjan także jako Rewolucja Ekologiczna. Nie jest również tajemnicą, że inni światowi przywódcy (tacy jak prezydent USA Ronald Tramp, prezydent Turcji Czerep Doberman, prezydent Chin Hui Singsing, prezydent Iranu Mohammed ibn el-Falafel, władca Korei Północnej Kim Dzong Dos, czy nawet prezydent Polski Andrzej Kobza) niespecjalnie przejmują się środowiskiem naturalnym, dlatego rosyjski przywódca chce na ich tle pozytywnie zapisać się w międzynarodowej świadomości.
Obsługę medialną Kongresu zapewniał, jak zwykle, koncern medialny Axel Springer Spaniel. Ponieważ jednak mam znajomości wśród jego pracowników, udało mi się bez trudu uzyskać akredytację. KOŚCIUŁ objął swoim honorowym patronatem sam prezydent Federacji - Władimir Władimirowicz, dlatego obrady odbywały się w najbardziej reprezentacyjnych salach Kremla. Już na samym początku przedstawiono przewodniczącego Kongresu, którym został słynny rosyjski fizyk atmosfery - profesor Oleksandr Nikołajewicz Ozonow. Naukowiec ten jest prawdziwym człowiekiem renesansu, bo oprócz tytułu naukowego z fizyki posiada również specjalizację z medycyny, a konkretnie - z ginekologii. I w tej właśnie dziedzinie dokonał on swojego największego odkrycia, znanego powszechnie jako Dziura Ozonowa.
Profesor Ozonow przedstawił osobiście Radę Programową Kongresu, w skład której weszli wybitni przedstawiciele walki o ochronę środowiska nie tylko z Rosji, ale z całego świata. Od wielości znanych nazwisk mogło się zakręcić w głowie, chociaż równie dobrze mógł to być efekt okowity obficie podawanej dziennikarzom przez kelnerki ubrane w stroje ze skrobi kukurydzianej. W skład wspomnianej Rady Programowej weszli między innymi: szwedzka nastolatka i aktywistka klimatyczna Kreta Bergthun, były wiceprezydent USA i bezkompromisowy ekolog Al Płonie, premier Japonii Shibainu Otoszuya, hollywoodzcy aktorzy Rafaello Di Karpio, Jane Honda i Harrison Opel, amerykańska gwiazda telewizji Opera Winter, modelka Dżoana Trupa i polski dziennikarz Szymon Bezhołowie.
Powołanie Kongresu odbiło się więc szerokim echem na całym świecie. Wiele podmiotów gospodarczych i osób fizycznych zapowiedziało, że wesprze KOŚCIUŁ na miarę swoich możliwości. I tak, na przykład słynni projektanci mody - bracia Giorgio i Emporio Armani przekazali na cele Kongresu okrągłą sumę miliona czterystu sześćdziesięciu ośmiu dolarów. Aktorzy Iwan McGregor oraz Żyd Prawo zapowiedzieli, że zrezygnują z honorarium za wystąpienie w spotach reklamowych Kongresu. Członkowie szwedzkiego zespołu muzycznego Sałaton reprezentującego nurt wege-metal nieodpłatnie zajmą się obsługą rozrywkową pikników ekologicznych organizowanych przez KOŚCIUŁ. Z kolei firma PENIS (czyli Petersburska Elita Nowoczesnych Inicjatyw Sieciowych) dostarczy niezbędne oprogramowanie informatyczne.
Nie ulega wątpliwości, że walka o ochronę środowiska wymaga ogromnych nakładów finansowych. W tym celu ustanowiono więc FETOR, czyli Fundusz Ekologiczny Terenów Oddanych Rosji. FETOR utrzymywać się będzie bardzo długo. Będzie się też utrzymywać z wpłat od darczyńców, a także z wpływów z wprowadzonej w życie opłaty ekologicznej, którą objęto rosyjskie społeczeństwo. Każdy dorosły obywatel Rosji będzie zobowiązany zapłacić na FETOR jednego rubla miesięcznie, a jeśli jest zameldowany przy ulicy, która w swej nazwie posiada przynajmniej jedną samogłoskę - wówczas dwa ruble.
Nie jest to oczywiście jedyna regulacja, którą wprowadził KOŚCIUŁ. Na forum Kongresu aż kipiało od innowacyjnych pomysłów. Ustalono przede wszystkim, że:
- Wycinka drzew na prywatnych posesjach zostanie zakazana. Obywatel Rosji będzie mógł wyciąć drzewo jedynie wówczas, gdy ponad wszelką wątpliwość udowodni, że w jego zasadzeniu brał udział ktoś z Ukrainy.
- Elektrownie węglowe przekwalifikują się z węgla kamiennego na węgiel leczniczy, którego spalanie jest znacznie mniej uciążliwe dla środowiska, a jego jedynym mankamentem jest nieprzyjemny zapach.
- Na terenach zasiedlanych przez niedźwiedzie brunatne zostaną ustanowione plantacje ich naturalnego pokarmu - czosnku niedźwiedziego, które mają skłonić zwierzęta do niepodejmowania rozległych migracji zagrażających zarówno ludziom, jak i samym niedźwiedziom.
- Śmiecenie na ulicy będzie zagrożone karą łagru od lat pięciu do trzynastu. Wyjątkiem będą butelki po wódce o zawartości spirytusu powyżej 71%, które - jak do tej pory - można będzie wyrzucać gdzie popadnie.
- W celu przeciwdziałania marnowaniu żywności, sklepy i supermarkety będą miały obowiązek oddawać przeterminowaną żywność do zakładów karnych. Zostanie wprowadzona zmiana w Kodeksie Karnym, zgodnie z którą skazany będzie mógł zamienić karę pozbawienia wolności, na karę stołowania się przeterminowaną żywnością, przez okres proporcjonalny do długości wyroku. Kara będzie realizowana w systemie ambulatoryjnym, w specjalnych przywięziennych stołówkach pod roboczą nazwą McExpired. Wciąż dyskutowany jest pomysł, aby powiązać rodzaj przestępstwa z kategorią żywności. Zgodnie z tą koncepcją, kieszonkowcy otrzymywaliby przeterminowane słodycze, fałszerze banknotów - nabiał, a seryjni mordercy - przeterminowane mięso i ryby.
- Sieciowe sklepy samoobsługowe będą zobowiązane do wprowadzenia odpłatnych, biodegradowalnych siatek na zakupy w miejsce tradycyjnych foliówek. Nowe reklamówki będą w 100% ekologiczne i będą rozkładać się już od momentu zapłacenia za zakupy w kasie. Najdroższe z tych siatek powinny spokojnie wytrzymać nawet dwugodzinną podróż do domu, najtańsze rozłożą się w całości na kompost w ciągu kwadransa od opuszczenia sklepu.
Otóż każdy dom jednorodzinny oraz każdy blok mieszkalny otrzyma 137 kolorowych pojemników na śmieci, do których będzie musiał wyrzucać odpady zgodnie z kluczem, którego fragment publikujemy:
- pojemnik błękitny - papier niezadrukowany
- pojemnik amarantowy - opakowania tekturowe
- pojemnik lazurowy - gazety codzienne
- pojemnik turkusowy - miesięczniki i kwartalniki
- pojemnik granatowy - papier samokopiujący i samowklejający
- pojemnik liliowy - wywrotowa literatura rosyjska z II połowy XIX wieku
- pojemnik srebrzysty - książki laureatów nagrody Nobla, Nike bądź Nagrody Sacharowa
- pojemnik łososiowy - zeszyty szkolne bez narysowanych penisów na ostatniej kartce
- pojemnik seledynowy - zeszyty szkolne z narysowanymi penisami na ostatniej kartce
- pojemnik śliwkowy - katalogi IKEA
- pojemnik szafranowy - zatłuszczony papier po maśle i margarynie
- pojemnik srebrny - opakowania po kosmetykach testowanych na bezkręgowcach
- pojemnik biały - nieaktualne banknoty, w których suma cyfr numeru seryjnego dzieli się przez 4
- pojemnik oliwkowy - ulotki agencji towarzyskich i korporacji taksówkarskich
- pojemnik rubinowy - kineskopy telewizorów marki Rubin
- pojemnik poziomkowy - szyby samochodów wyprodukowanych na terenie ZSRR przed rokiem 1983
- pojemnik zielony - opakowania po oleju silnikowym, smarach i mazucie
- pojemnik żółty - opakowania z metalu o zawartości mosiądzu poniżej 37%
- pojemnik czerwony - butelki po piwie o zawartości alkoholu powyżej 37%
- pojemnik pistacjowy - butelki po samogonie, którego spożycie wywołało niestrawność u minimum trzech osób
- pojemnik kanarkowy - opakowania po bułce Orkiszowa i bagietce Czosnkowa
- pojemnik wiśniowy - płyty CD zespołu Mikoś Jaskinia & Złe Ziarna
- pojemnik majtkowy - słoiki po ogórkach kiszonych leżakujących minimum trzy lata
- pojemnik smolisty - doniczki po roślinach owadożernych
- pojemnik czarny - resztki jedzenia zawierające mięso upolowane na wschód od Uralu
- pojemnik lila róż - pieluchy po dzieciach, których waga urodzeniowa nie przekraczała 3,81 kg
- pojemnik smolisty - niemetalowe części karabinu AK-47 Kałasznikow
- pojemnik limonkowy - pręty paliwowe do reaktorów atomowych
- pojemnik złocisty - torpedy superkawitacyjne do okrętów podwodnych o napędzie jądrowym
Pełna lista pojemników i właściwych im odpadów będzie dostarczona do każdego gospodarstwa domowego w Rosji w ciągu miesiąca od dnia ukonstytuowania się EPISKOPAT-u. Na szczęście nie cały ciężar wymogów nowoczesnej ochrony środowiska w Rosji będzie zrzucony na zwykłych obywateli. Do pracy zabrali się również naukowcy. Dowiedziałem się nieoficjalnymi kanałami, że dwaj pracownicy Moskiewskiego Instytutu Rolnictwa (MIR) - profesor Abraham Iwanowicz Masłow oraz docent Leonid Lodow wyhodowali innowacyjny gatunek ekologicznej sałaty.
- Wykorzystaliśmy zjawisko sprzężenia fosforylacji oksydacyjnej w celu złamania mechanizmu glukoneogenezy w łańcuchu transaminacji dekarboksylacyjnej - wyjaśnił mi przystępnie prof. Masłow - Dzięki temu krzywa izometrycznego dopasowania koenzymów oksydoreduktaz osiągnęła wydajność na poziomie substratu fosforylacji w cyklu Krebsa-Fischera.
- W ten sposób powstały dwa gatunki sałaty, wyposażone w układ przenoszący jabłaczanowo-asparaginowy, pirogronian mitochondrialny i ciała ketonowe nieswoiste - uzupełnił docent Lodow - Nasze gatunki sałaty, nazwane roboczo: sałata Masłowa i sałata Lodowa, nie tylko są zeroemisyjne w hodowli, ale posiadają też właściwości utleniające, wiążą dwutlenek węgla i przerabiają go na lipoproteiny, a według wstępnych badań mogą też odegrać niebagatelną rolę w terapii cukrzycy typu piątego i szóstego.
- Ale nie tylko takimi igraszkami zajmujemy się w naszym instytucie - dodał prof. Masłow - Ostatnio wynaleźliśmy również RuColę, czyli ekologiczny, rosyjski odpowiednik Coca-Coli o smaku sałaty, posiadający wszystkie pobudzające właściwości pierwowzoru oraz zdrowotne zalety roślin kapustnych.
Po wizycie w Moskiewskim Instytucie Rolnictwa postanowiłem jeszcze zebrać kilka komentarzy na temat ekologii od znanych osób, które nie są związane z projektem KOŚCIUŁ, a więc będą bardziej obiektywne w swoich wypowiedziach. Przypadkiem na Prospekcie Moskwicza natknąłem się na paru wartościowych rozmówców.
- Ochrona przyrody jest bardzo ważna. Dlatego moje rymy od teraz nie będą już czarne, ale zielone - przyrzekł znany raper Kanye East
- Ja od zawsze dbam o środowisko naturalne, zwłaszcza o powietrze - zastrzegł polski kierowca wyścigowy Rupert Haubica - W trakcie każdego wyścigu Formuły 1 bardzo oszczędnie używam pedału gazu, aby emitować jak najmniej spalin i zanieczyszczeń do atmosfery. Bywają nawet wyścigi, w których w ogóle nie używam tego właśnie pedału.
- A ja zawsze stosowałem doping wyłącznie pochodzenia naturalnego, czyli przetaczanie krwi - stwierdził amerykański kolarz Lance Awesome - Moi rywale stosowali środki syntetyczne, fiolki z plastiku, zanieczyszczające przyrodę, ale ja zawsze grałem fair.
- Ach, przyroda to najcenniejsze co mamy! - wykrzyknął słynny pisarz Pablo Koalio de Zołza - Promień słońca to odżywczy pokarm dla każdego Bojownika Światła. Z każdą kroplą deszczu spływa na nas niepowtarzalna mądrość całego Wszechświata, a w glebie grzebiemy wszystkie osiągnięcia naszego gatunku, które nasycają ją, a potem parują i ponownie spływają na nas w postaci kropel deszczu albo orzeźwiającej mgiełki. Taki jest ten wielki i niepowtarzalny cykl życia, przenikający każdy atom i każde jądro na naszej planecie. I każdy z nas stanie się kiedyś wiecznym i nieśmiertelnym elementem tego cyklu. A zatem każdy nasz ruch i każda nasza myśl dokłada jedną cegiełkę do tego nieskończonego cyklu. Starajmy się więc, aby były to cegły dobrej jakości, albowiem lepiej jest budować niż burzyć, a jak mawiają Magowie ze Wschodu - im lepszej jakości jest cegła, tym lepszej jakości będzie zbudowana z nich budowla. A ja doszedłem do jeszcze istotniejszego wniosku - że im gorszej jakości będzie cegła, tym gorszej jakości będzie budowla. Zatem kto chce budować nasz wspólny, niepowtarzalny cykl życia, niech go buduje. A kto nie chce - niech nie buduje. I kto chce oddychać powietrzem - niech go zaczerpnie. A kto nie chce oddychać - niech go nie zaczerpnie.
22.11.2019 (15:04 czasu moskiewskiego)
piątek, 24 maja 2019
wielkie targi książki
Targi BOOK-wa umiejscowiono w barokowym kompleksie parkowo-pałacowym w Carskim Siole nieopodal Sankt Petersburga. Tereny wystawiennicze wyznaczono z rosyjskim, mocarstwowym rozmachem - zajęły bowiem aż czternaście hektarów. Poszczególne strefy, mieszczące olbrzymie namioty, stoliki do spotkań autorów z czytelnikami i do dystrybucji książek, mini-sceny do odczytów i występów artystycznych oraz punkty gastronomiczne, zostały nazwane imionami i nazwiskami najwybitniejszych przedstawicieli rosyjskiej literatury. Zorganizowano pięć takich stref, które zgodnie z podaną zasadą, nazywały się:
- Fiodor Windowstojewski
- Tygrys Tołstoj
- Aleksander Papużkin
- Michaił Chlebakow
- Władimir Naprostow
Pomiędzy strefami można było poruszać się pieszo, na hulajnogach elektrycznych, lub w specjalnych pojazdach napędzanych rosyjskim gazem. Na wrotkach poruszały się z kolei hostessy, które serwowały gościom darmową okowitę, a dla posiadaczy wejściówki VIP - również kawior i kawę. Nietrudno było też natknąć się na przedstawicieli firmy cukierniczej Czosnkow & Orkiszow, którzy częstowali przybyłych próbkami swoich wyrobów, wśród których nie zabrakło takich specjałów jak bagietka Czosnkowa i bułka Orkiszowa. Wreszcie, w punktach gastronomicznych można było skosztować czegoś bardziej konkretnego, jak tradycyjne potrawy rosyjskie: stek wieprzowy z mięsa mielonego czy ostra zupa ucha (której skład jest tajny, gdyż uchatki kalifornijskie są pod ścisłą ochroną).
Punktualnie o godzinie dwunastej Targi otworzył sam prezydent Rosji - Władimir Władimirowicz w towarzystwie wiceministra kultury odpowiedzialnego za książki - Siergieja Stronicowa. Prezydent mówił krótko i zwięźle na temat roli Targów w procesie zmieniania wizerunku Rosji na świecie, podawał zalety płynące z czytelnictwa, a wreszcie zdradził, że w dzieciństwie sam był zapalonym czytelnikiem, a najbardziej podobała mu się książka pod tytułem "Jak Wania został strażakiem".
Następnie głos przejął minister Stronicow. Kontynuując wątek o ważnej i doniosłej funkcji jaką spełnia czytanie książek w kształtowaniu osobowości każdego człowieka przyznał jednocześnie, że do tej pory czytelnictwo w Rosji było na zatrważająco niskim poziomie (niższe wyniki zanotowano tylko w dwóch regionach świata: w Polsce oraz na Ziemi Królowej Maud na Antarktydzie). Winę za taki stan rzeczy miały ponosić przede wszystkim wysokie ceny książek. Dlatego władze rosyjskie - jak ogłosił Stronicow - postanowiły dogłębnie przyjrzeć się sprawie i raz na zawsze rozwiązać ten problem. Od tej pory cena książki będzie jednolita, stała i odgórnie ustalana przez państwo. Zajmie się tym specjalna komórka rządowa: Kremlowski Instytut Statystyki i Encyklopedyzacji Literatury (w skrócie KISiEL) pod kierunkiem profesora Olega Okładkowa.
Metoda na obliczanie stałej ceny książki ma być niezwykle prosta i właściwie każdy obywatel mógłby sam te obliczenia wykonać w pamięci. Jak przedstawił prof. Okładkow cała procedura polegać będzie na tym, że liczbę stron danej książki przemnoży się przez liczbę rozdziałów. Otrzymany wynik podzieli się przez liczbę zawartych w książce zdań podrzędnie złożonych, a następnie doda się do tego współczynnik powstały przez spierwiastkowanie liczby zdań w książce, które zawierają przynajmniej jeden okolicznik czasu lub miejsca. Następnie obliczy się częstość występowania w książce wyrażeń przyimkowych i odejmie od tej liczby podniesioną do trzeciej potęgi sumę zawartych w pierwszym rozdziale spółgłosek przedniojęzykowo-zębowych. Potem wystarczy już tylko zaokrąglić liczbę dopełniaczy zawartych na stronach nieparzystych, a otrzymany wynik poddać całkowaniu (chyba że mamy do czynienia z literaturą akademicką, to w takim przypadku nie). Uzyskaną liczbę dzielimy przez rok urodzenia aktualnego w chwili wydania książki prezydenta Rosji, a następnie trzy ostatnie cyfry mnożymy przez aktualny kurs rubla w Macedonii Północnej. Otrzymana liczba stanowić będzie ostateczną cenę danej książki, która nie będzie podlegać negocjacji i ma obowiązywać zarówno na terenie Rosji, jak i - po przewalutowaniu - na rynkach zagranicznych.
Ta rewolucyjna koncepcja zyskała powszechne uznanie i została nagrodzona gromkim aplauzem, a w kuluarach ukuto już dla niej popularną nazwę: cena Okładkowa. Minister Stronicow przyznał jeszcze, że chociaż metoda jest faktycznie banalna w swojej prostocie, aby nie pozostawiać pola dla ewentualnych wątpliwości i niedomówień, cenę każdej książki obliczy KISiEL przy pomocy specjalistycznego oprogramowania informatycznego, które dostarczy wiodący rosyjski producent nowoczesnych technologii, wyrastający na głównego rywala amerykańskiego MicroHardu, czyli firma PENIS (co rozwija się jako: Petersburska Elita Nowoczesnych Inicjatyw Sieciowych).
Po części oficjalnej, otwarciu i przemówieniach ważnych gości, można już było w pełni rozpocząć Targi. Atrakcji było tak wiele, że trudno było zdecydować, gdzie najpierw skierować swoje kroki. Co chwilę napotykało się znajomą twarz, pisarza o światowej sławie lub innego celebrytę z pierwszych stron gazet.
Bardzo licznie była reprezentowana Polska. Przybył między innymi najpopularniejszy aktualnie polski pisarz, czyli Remigiusz Upał, autor trzystu osiemdziesięciu powieści, w tym cyklu o komisarzu Froście i adwokat Zmyłce. Wraz z Remigiuszem Upałem przyjechała związana z nim Katarzyna Związana, również pisarka i autorka poczytnych kryminałów.
Polskę reprezentowała również popularna blogerka i żona znanego piłkarza - Anna Prawandowska, ze swoją najnowszą książką: "Glutenowe Wojny część V - Laktoza Kontratakuje". Wiele mówi się o tym, że prawa do ekranizacji całej serii zostały już sprzedane. Miała je podobno nabyć słynna amerykańska wytwórnia filmowa Dwudziestowieczny Lis, a plotki głoszą, że w jej studiach powstaje już zwiastun pierwszego filmu na podstawie książek Prawandowskiej, który zaczynać będzie się kultowym zdaniem: "Dawno dawno temu, w odległej galaktozie...".
Największy rozgłos na Targach zyskała jednak nie polska propagatorka zdrowego stylu życia, ale gość zza oceanu - znany pisarz fantasy Martin R.R.R.R. George, autor bestsellerowej sagi "Pleśń Lodu i Ognia", na podstawie której powstał najdroższy serial w dziejach telewizji: "Gra o Trąd". Stoisko przy którym George podpisywał swoje książki było tak oblegane, że w pewnym momencie porządek musiała przywrócić Armia Czerwona. Zainteresowanie tłumu wiązało się zapewne również z faktem, że w tym samym namiocie fragmenty "Pleśni Lodu i Ognia" odczytywał niezwykle przystojny aktor znany z serialu "Gra o Trąd", gdzie wciela się w rolę postaci znanej jako Jan Śnieg.
Równie duże zainteresowanie towarzyszyło stoisku, na którym swoje dzieła prezentował inny gość zza oceanu, król horroru - Stefan Król, autor ponad stu powieści grozy, w tym tak znanych jak: "Cmętarz Lódzi", "Insider", "Pan BMW", "Tamto", czy "Bastian". Szczególnie promowana była jego najnowsza książka: "Mroczna Dzieża", opowiadająca o podupadającej piekarni w Portland, w stanie Maine. Pewnego razu na nocnej zmianie, cierpiący na bezsenność pomocnik piekarza widzi tajemnicze lśnienie, które prowadzi go zieloną milą przez mgłę. Ten wielki marsz kończy się w ukrytej komórce w czarnym domu, w którym znajduje się sklepik z marzeniami. Tam spotyka córkę właściciela - Christine Carrie, która kiedyś była podpalaczką. Razem odkrywają martwą strefę, gdzie pod kopułą spoczywa tytułowa mroczna dzieża oraz zagadkowy worek kości. Po wsypaniu kości do dzieży i dodaniu mąki oraz wody, wyrasta z niej przerażający Zakalec. Jest to monstrum, które zwraca się przeciw swoim twórcom, a jakiej używa broni nie będziemy zdradzać, aby nie przerazić co bardziej wrażliwych czytelników, ale podpowiemy, że odpowiedź ukryta jest w nazwie potwora.
Fragmenty "Mrocznej Dzieży" odczytywał publicznie słynny hollywoodzki aktor: Żyd Prawo, znany z takich filmów jak: "A.D. - Sztuczna Głupota" (nakręconego przez Stefana Bergspiela na podstawie pomysłu Stanisława Kubraka) czy obrazoburczego serialu "Stary Papież", autorstwa włoskiego reżysera - Paolo Vitellino. Sam Stefan Król za to chętnie podpisywał swoje książki, oraz odpowiadał na pytania czytelników. Mnie interesowało w jaki sposób mistrz uzyskuje atmosferę grozy i przerażenia. Król odpowiedział, że z pisaniem horrorów jest podobnie jak z ogrodnictwem. Najpierw sieje się panikę, a gdy przyjdą obfite d(r)eszcze, wówczas groza sama narasta.
Inny niezwykle poczytny pisarz zamiast tak pompatycznej promocji swojej twórczości, postanowił sam publicznie czytać fragmenty swoich dzieł. Chodzi oczywiście o Pablo Koalio de Zołzę, który w namiocie w strefie "Tygrys Tołstoj" recytował prolog swojej najnowszej powieści: "Na progu sklepu Biedry usiadłem i płakałem". Dodatkowo, dla każdego czytelnika, który zakupił jedną z jego wielu książek (np. "Al Chemik", "Berenika postanawia ujrzeć", "Być jak biegnąca apteka"), sam autor formułował na poczekaniu jedną mądrość życiową, a jeśli ktoś kupił książkę w twardej oprawie - wówczas dwie.
Oczywiście to nie wszystkie atrakcje, jakie czekały na gości targów BOOK-wa. Nie zabrakło czegoś dla miłośników sensacji i kryminałów. Swoje stoiska na targach mieli bowiem między innymi Lee Dziecko (twórca postaci Jacka Teachera - nieustraszonego nauczyciela, który podejmuje pracę w prowincjonalnym gimnazjum), Ty Nesbo, Karina Rzeźnia czy Charlotte Url.
Bardziej wyrafinowanych miłośników literatury z pewnością ucieszył włoski erudyta Humberto Deko ze swoją najnowszą powieścią "Cmentarz na Pradze", oraz gość z Kraju Kwitnącej Wiśni - Haruki Płotakami - autor słynnej książki "Norweskie Drewno", opowiadającej o nieudolnym aktorze z przedmieść Trondheim. Warto dodać, że dzieło to zostało sfilmowane przez rodaka autora - Akirę Kaczkosawę, a w postać głównego bohatera wcielił się znany z hollywoodzkich blockbusterów - Mikołaj Klatka. Koneserzy docenili również z pewnością obecność Szczepana Miękdocha - laureata polskiej nagrody Reeboka i amerykańskiej - Policera.
Nie zabrakło czegoś dla miłośników sportu. Staszek Gąsienica-Dżdżownica, grafoman-amator spod Starego Targu, promował swoje wspomnienia pt. "Papa mo bile, cyli jak ucyłem Łojca Świntygo grać w bilard". Z kolei były selekcjoner polskiej reprezentacji piłkarskiej - Adam Rozwałka przybył ze swoją książką napisaną wspólnie z Wisławą Michalińską: "Sztuka kopania, czyli chociaż jestem hetero lubię przegrywać trzy zero". Swoich zwolenników znalazł też "Rajd utracony", czyli wywiad-rzeka jaki brytyjski dziennikarz motoryzacyjny John Milton (gwiazda programu "Top Zbir") przeprowadził z polskim kierowcą wyścigowym Rupertem Haubicą.
Znalazło się także coś dla miłośników literatury nie najwyższych lotów. Ot, choćby cykl "Saga Świt - księżyc w ołowiu", opowiadający o zakochanych szyszymorach, czy "50 twarzy Earl Greya" - zapis erotycznych podbojów studentki kulturoznawstwa Joanny Dark.
Fanów fantastyki ucieszył z pewnością Andrzej Dyszkowski i jego "Niedźwiedźmin", a nieco młodszych nastolatków - "Szatyn z siódmej klasy" autorstwa Marcela Korneszyńskiego.
Kto odczuwał przesyt dobrą literaturą, w międzyczasie mógł posłuchać dobrej muzyki. Na głównej scenie występowali między innymi: Bruno Wenus, Mikoś Jaskinia wraz z zespołem Złe Ziarna, wokalista disco-ruso Brajan Adams, a także Sałaton - szwedzki przedstawiciel nurtu wege-metal. Gwiazdą wieczoru był latynoski duet Henryk Kościelny & Doberman, którzy wykonali swój taneczny przebój "I like E.T."
Wiele atrakcji znajdowało się również w strefie rozrywki. Można tu było między innymi:
- zagrać w rosyjską ruletkę (pistoletem na kapiszony)
- zagrać w pokera metodą Moscow Hold'em
- zagrać w brydża z Dziadkiem Mrozem
- na konsoli XXX BOX MegaBoombastic StationPlay 3000 zagrać w grę FIFA 2246
- spróbować sił w nowej rosyjskiej grze: DART WIADER, w której chodzi o to, że rzuca się strzałkami do okrągłej tarczy, mając założone na głowę czarne wiadro
- sprawdzić się w poprawnym przeliterowywaniu nazwiska węgierskiego naukowca i pisarza - Mihaliya Csiksentmihalyia
Ja tymczasem ustawiłem się w kolejce do rozmowy z prezydentem Władimirem Władimirowiczem. Z uwagi na sporą liczbę chętnych, każdy dziennikarz mógł zadać tylko jedno pytanie. Zapytałem skąd pomysł na targi książki, czy chodzi tylko o poprawę wizerunku Rosji w świecie, czy jednak o coś więcej. Odpowiedzi, jakiej udzielił mi prezydent, długo nie zapomnę. Spojrzał mi bowiem prosto w oczy, rozejrzał się na boki, po czym konspiracyjnym szeptem zdradził:
- Cóż, oczywiście, że chodzi o coś więcej... Podczas niedawnej wizyty w Japonii, premier tego kraju - Shibainu Otoszuya wręczył mi w prezencie księgę aforyzmów. I tam przeczytałem jedno mądre zdanie: "Pióro potężniejsze jest od miecza". Wówczas zrozumiałem, że cała ta militarna potęga jaką budujemy tu w Rosji jest bezcelowa. Tak naprawdę liczy się bowiem literatura, książki - oto jest cała ukryta w tym aforyzmie tajemnica sukcesu, potęgi i panowania nad światem. Czy pan wie, że prezydent USA Ronald Tramp w życiu nie przeczytał ani jednej książki? Z kolei prezydent Polski Andrzej Kobza może i przeczytał, ale on bardziej woli przepisywać na nowo stare książki i wykreślać fragmenty z dzieł klasyków. Tymczasem, my, stawiając na prawdziwą literaturę, już wkrótce będziemy niezwyciężeni!
24.05.2019 (15:34 czasu moskiewskiego)






